RFS doczekał się swojej wielkiej chwili. Mistrzowie Łotwy zatrzymali na swoim obiekcie tureckie Galatasaray i zdobyli swój historyczny, pierwszy punkt w Lidze Europy.
Na samym początku warto wspomnieć, że to najbardziej zaawansowany pod względem technologicznym mecz, jaki kiedykolwiek odbył się na Łotwie. Jak zauważył prezes łotewskiej Virslīgi, a przy okazji były prezes zarządu RFS-u, Maksims Krivunecs, po raz pierwszy na Łotwie wykorzystano technologię goal line. Prognozowano pierwsze od 1997 roku szczelne wypełnienie stadionu Daugava, jednak to nie udało się za sprawą tureckich fanów. Kibicom Galatasaray Łotysze planowali przeznaczyć 2500 biletów ale w odpowiedzi zarząd klubu ze Stambułu poinformował, że potrzebne będzie zaledwie 500 wejściówek.
Cała otoczka wokół meczu skupiona była na tym, że przyjeżdża do Rygi duży klub z szalonymi kibicami, jednak bez swojej największej gwiazdy – Victora Osimhena, który jest kontuzjowany. I można teraz jedynie spekulować czy z Nigeryjczykiem w składzie także skończyłoby się na 2-2. Taki wynik padł mimo tego, że Galatasaray było na dwubramkowym prowadzeniu. Jeszcze przed przerwą bramkę kontaktową dla RFS-u strzelił niezawodny Jānis Ikaunieks, bezapelacyjnie lider zespołu. 29-latek dorzucił potem asystę przy wyrównującym trafieniu, którego autorem był 21-letni Gruzin Lasha Odisharia. Do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie i sensacja stała się faktem.
Na pomeczowej konferencji prasowej trener RFS-u zwrócił uwagę na to, że jego zespół taktycznie skupił się na wywieraniu presji w konkretnych obszarach boiska oraz na indywidualnych zawodnikach rywala. Na pewno pod tym względem zespół prezentował się dużo lepiej niż tydzień temu przeciwko FCSB. Z kolei Okan Buruk przeprosił kibiców, całą Turcję oraz przyznał się, że nie docenili przeciwnika.
🇱🇻🔵 @RFSDaily manager Viktors Morozs states the team was tactically set-up to manage the oppositions individuals, with team pressure put onto specific areas of the pitch
🇹🇷🔴 @Galatasaray manager apologises to the fans and the country. He stated, they underestimated the opponent pic.twitter.com/rD85dOiB57— Latvian Football Podcast 🇱🇻 (@lvfootball_show) October 3, 2024
Niestety zdecydowanie mniej klasy pokazali tureccy fani, którzy dużo liczniejszą grupą ultras atakowali wychodzących ze stadionu Łotyszy. Co najmniej dwóch zostało pobitych do tego stopnia, że polała się krew.
Šodien liela spēle @RFSDaily @Galatasaray mazliet žēl beigas pic.twitter.com/lf0MQQhX6A
— grianDs FILMĒ (@grianDs_Filmee) October 3, 2024
fot. Galatasaray







