Są na świecie ludzie, którzy w pewnym momencie życia stwierdzają, że potrzebują nowych wyzwań i postanawiają wywrócić wszystko do góry nogami. Jedną z takich osób jest 31-letni Litwin Gediminas Kruša.
W 2017 roku były młodzieżowy reprezentant Litwy stwierdził, że ma dosyć gry ciągle przeciwko tym samym drużynom, przeciwko tym samym zawodnikom na Litwie. Jak przyznał w jednym z wywiadów chciał czegoś nowego, wyzwań. Znalazł je bardzo daleko od domu. Przeglądając internet złapał kontakt z prezesem klubu zlokalizowanego na… Tasmanii! I tak oto w 2018 roku był już zawodnikiem Devonport Strikers. Na Litwę wrócił po roku, grał w Bandze Gorżdy. Potem w 2020 Tasmania wezwała go do siebie z powrotem. W Australii pozostaje do dziś, zmieniał kluby, założył tu rodzinę, układa sobie życie. Nie gra oczywiście na najwyższym poziomie rozgrywek, ale piłka nożna jest jego główną pracą.
Aby nie zdradzać za dużo szczegółów przed publikacją wywiadu, warto jeszcze wspomnieć, że w całej tej egzotycznej historii jest pewien polski akcent. Gediminas Kruša w 2011 roku był piłkarzem Wigier Suwałki. Pomocnik na Podlasiu zabawił jednak tylko 5 miesięcy, ale jak sam przyznał dość dobrze pamięta ten etap swojej kariery. W naszej rozmowie znalazła się więc wzmianka także i na ten temat. Poza tym będzie ciekawie i egzotycznie. Co ciekawe Kruša to jedyny obok Darvydasa Šernasa litewski piłkarz, który występował w jakiejkolwiek australijskiej lidze.
Wywiad na razie mam po litewsku, pozostaje go jedynie przetłumaczyć, więc wielce prawdopodobne, że ukaże się jeszcze w tym tygodniu.
Fot. theadvocate.com.au







