To koniec Sūduvy, którą znamy

Wystarczył jeden słaby sezon i pewna deklaracja prezesa klubu. Wszystko wskazuje na to, że drużyna z Mariampola nie będzie już siłą numer 1 na Litwie, przynajmniej na jakiś czas.

„Sūduva w przyszłym roku będzie całkowicie nową drużyną ze znacznie mniejszym budżetem. Klub dał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy wszystkim piłkarzom z ważnymi umowami, rezygnując z jakiejkolwiek rekompensaty. Po trzech latach play-offów w Lidze Europy przyszedł jeden słabszy sezon i wszystko…” – tak napisał na Twitterze litewski dziennikarz Paulius Jakelis, i przedstawił aktualny obraz sytuacji w klubie. Co właściwie do tego doprowadziło?

Twórca potęgi

Bez wątpienia ogromnym osłabieniem i momentem przełomowym (tu w negatywnym sensie) było odejście pochodzącego z Kazachstanu trenera Władimira Czeburina, który pracował w Mariampolu w latach 2016-2019 i nie będzie przesadą powiedzenie, że zbudował potęgę tego zespołu. Przez 3 sezony z rzędu (2017, 2018, 2019) Sūduva nie miała sobie równych na Litwie, w Lidze Europy docierała do ostatniej rundy przed fazą grupową, ale zawsze czegoś brakowało. Tak czy siak mogli pochwalić się zwycięstwami nad takimi przeciwnikami jak Sion, APOEL, czy Maccabi Tel Aviv.

fot. SNS

Po zakończeniu sezonu 2019 na Litwie osoba Czeburina stała się obiektem zainteresowania Dinama Mińsk. Trwały rozmowy, ale w grudniu finalnie temat upadł. Sam dyrektor białoruskiego klubu przekonywał, że Kazach powinien podpisać nową umowę z Sūduvą. Finalnie jednak tam nie został i w 2020 roku nie pracował nigdzie. Zaś prowadzenie Sūduvy w bieżącym roku powierzono byłemu reprezentantowi Austrii Heimo Pfeifenbergerowi, który jednak zdążył przegrać mecz o Superpuchar z Żalgirisem i wygrać jedno ligowe spotkanie. Było jednak widać, że to już nie jest tak samo silna Sūduva. W trakcie pierwszej fali zachorowań na koronawirusa Austriak wrócił do domu, oficjalnie z powodów pozasportowych. Przez dalszą część sezonu zespół prowadził Saulius Širmelis, ale zespół był cieniem samego siebie z poprzednich lat. Przegrali wszystko co mogli: tytuł ligowy, krajowy puchar, wspomniany wcześniej superpuchar. Dodatkowo również i w europejskich pucharach 3. runda eliminacji była już absolutnym maksimum. Czy za Czeburina udałoby się osiągnąć lepszy rezultat? Tego się nie dowiemy. Na koniec wzmianek o Kazachu można dodać, że niegdyś w znacznej mierze przyczynił się do odesłania z kwitkiem Mateusza Cetnarskiego, który przebywał w szeregach mistrza Litwy na testach.

Prezes rzuca ręcznik

Osobą, której oprócz Czeburina można przypisać stworzenie potęgi Sūduvy, jest prezes klubu Vidmantas Murauskas. Jest on najważniejszą osobą nie tylko w klubie, ale i w przedsiębiorstwie zajmującym się systemami okiennymi o nazwie „Sumeda”, którego logo widnieje na koszulkach drużyny.

fot. Saulius Čirba

60-latek jest aktywnym człowiekiem jeżeli chodzi o przedsięwzięcia w świecie litewskiej piłki. Oprócz przewodzenia Sūduvie w 2018 roku został wybrany na prezesa A Lygi. W ostatnim czasie Murauskas powiedział litewskim mediom, że chce wycofać się z Sūduvy, że mając swoje lata chciałby wieść spokojniejsze życie, i pragnie sprzedać klub. Decyzja jak najbardziej zrozumiała, aczkolwiek na ten moment wciąż nie pojawił się chętny do przejęcia Sūduvy kupiec. Na ten więc moment Murauskas pozostaje na swoim stanowisku, ale budżet i ambicje klubu naturalnie zmniejszą się. Oczywiście duży wkład w to ma także słabszy sezon w Europie, którego rezultaty finansowe musiały zostać pokryte z własnej kieszeni przedsiębiorcy. 3 lata z rzędu faza play-off, teraz odpadnięcie rundę wcześniej – niby nic strasznego, ale zdecydowanie inaczej odczuje to na przykład Legia Warszawa Dariusza Mioduskiego, a inaczej Sūduva Mariampol Vidmantasa Murauskasa.

Co dalej?

Póki Murauskas pozostaje prezesem i głównym sponsorem to wiadomo, że Sūduva raczej przestanie być poważnym kandydatem do mistrzostwa. Na horyzoncie szykuje się całkowita wymiana kadry, z klubu oficjalnie odszedł już Bośniak Mohret Topčagić, który reprezentował barwy klubu od 2018 roku, a jeszcze wcześniej Eligijus Jankauskas, Litwin zdążył już podpisać kontrakt z FK Panevėžys. Murauskas póki co zapowiedział, że nadszedł już czas aby rozpocząć prace na rok 2021. Klubowa szkółka delikatnie mówiąc nie należy do najlepszych, więc wzmocnień trzeba szukać z zewnątrz.

Jeżeli nie znajdzie się chętny do przejęcia klubu, i do zwiększenia nakładów, to należy się spodziewać, że Sūduva nie będzie liczyć się zbytnio w walce o mistrzostwo, co stwarza świetną okazję dla chociażby Żalgirisu Kowno aby wywalczyć najlepszy wynik w historii istnienia klubu. Zaś Żalgiris Wilno po latach posuchy może wreszcie odetchnąć. Odzyskali tytuł mistrzowski, a najgroźniejszy rywal nie będzie już sprawiał tyle problemów co wcześniej. W zaistniałej sytuacji osiągnięcie nawet 3. rundy eliminacyjnej LE będzie dla Sūduvy sukcesem.

fot. fksuduva.lt

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie