Agris Suveizda to 29-letni dziennikarz czołowego łotewskiego serwisu sportowego „Sportacentrs”, który początkowo nie planował pracować w tej branży. Na szczęście los chciał inaczej, i dzięki temu mogliśmy porozmawiać o łotewskim dziennikarstwie sportowym, i oczywiście o futbolu. Część pytań pochodzi od czytelników Bałtyckiego futbolu!
Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Na początek powiedz coś o sobie, jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z dziennikarstwem piłkarskim?
Agris Suveizda (Sportacentrs.com): Nie szedłem nigdy z zamiarem do pracy w tej dziedzinie, stało się to całkiem przypadkowo. Pierwszy raz w serwisie Sportacentrs, który wtedy nazywał się jeszcze eSports.lv, pojawiłem się praktycznie od razu po turnieju finałowym Euro 2008. Portal aktywnie pisał o ligach z Top5, i pojawiła się potrzeba na znalezienie kogoś, kto zająłby się rozgrywkami we Francji. No i tak zauważyli mnie w komentarzach na portalu – w piłce nożnej myślę, że już wtedy byłem bardzo dobrze zorientowany, czułem się także bardzo dobry w pisaniu, więc zgodziłem się dość szybko. W tym czasie było to raczej hobby – pisałem w wolnym czasie, a także otrzymałem za to niewielką sumę pieniędzy. Wszystko stało się znacznie poważniejsze jesienią 2012 roku, kiedy zwolniło się jedno miejsce – z naciskiem na piłkę nożną. Jestem dziennikarzem Sportacentrs.com na pełen etat od siedmiu i pół roku, chociaż nazwa tego zawodu nie bardzo mi się podoba – wolę nazywać się piszącym.
I należy podkreślić, że wcale nie jestem dziennikarzem tylko piłkarskim. W ramach moich obowiązków leży pisanie o każdym rodzaju sportu, ale piłka nożna to jest to, w czym się specjalizuję i o tej dyscyplinie mogę pisać więcej niż o innych. I mała uwaga: podczas Euro 2008 miałem 17 lat lub właśnie kończyłem 10 klasę. (Na Łotwie jest 12 klas – przyp. aut.)
Jeżeli piszesz także i o innych dyscyplinach, to zadam pytanie na które niewątpliwie nie ma jednej, konkretnej odpowiedzi. Jak to jest z futbolem na Łotwie, jak bardzo jest popularny? Sądzę, że sportem numer 1 jest hokej, czy koszykówka, lecz widziałem dużo różnych opinii.
To bardzo popularne pytanie na Łotwie i budzi wiele kontrowersji – myślę, że odpowiedzi byłyby bardzo różne w zależności od tego, kto by na nie odpowiadał, przedstawiciel której dyscypliny. I zwykle w takich dyskusjach używa się głównie stereotypów, a nie prawdziwych argumentów. Wielu zarzuca piłce nożnej, że na ligowych meczach są puste trybuny, chociaż to dotyczy wszystkich dyscyplin sportowych, a rozgrywki piłkarskie pod względem frekwencji ustępują tylko koszykówce. Przez lata wyrobiłem sobie opinię, że na Łotwie nie ma najpopularniejszego sportu, i że wszystko jest bardzo cykliczne – od kilku lat pierwsza jest koszykówka, potem hokej, potem piłka nożna i to wszystko cały czas się zmienia. Powiem, że na Łotwie nie ma ogólnego sportu numer jeden, taki można wyróżnić za to w konkretnych kategoriach. Na przykład najlepsza drużyna i najlepsza młodzież należą do koszykówki, najpopularniejsza drużyna narodowa i najbardziej popularny klub to hokej, najlepsze krajowe rozgrywki, największa masowość – piłka nożna. Nie mamy więc najpopularniejszego sportu, ale mamy ogólny Top3.
Mówiąc o futbolu widzę paradoks. Po niewielkiej porażce Rigi FC z FC Kopenhagą Łotysze chyba znów chcieli zobaczyć wielki futbol, prawda? Z drugiej strony – reprezentacja narodowa gra słabo. Widzisz szansę na poprawę sytuacji w najbliższym czasie?
Zgadzam się, i podobnie jest w całym łotewskim sporcie. Brakuje u nas fanatyzmu i tradycji chodzenia na wydarzenia sportowe. Na Łotwie brakuje dużej bazy kibiców, dla których chodzenie na sport byłoby tradycją, dlatego większość przychodzi tylko na zawody na najwyższym poziomie. Im wyższy prestiż zawodów i wyższy rezultat, tym więcej widzów. Tak jest oczywiście na całym świecie, chociaż u nas w piłce mamy bardzo dużą różnicę między frekwencją na meczach w europejskich pucharach, a spotkaniach reprezentacji, czy krajowej ligi. Jest to problem we wszystkich krajach bałtyckich – nie licząc koszykówki na Litwie praktycznie nikt nie przychodzi oglądać krajowych rozgrywek. Nawiasem mówiąc, na łotewskiej reprezentacji piłkarskiej jeszcze kilka lat temu była dobra sytuacja – w trakcie kwalifikacji do Euro 2016 na trybuny regularnie przychodziło 7-8 tysięcy ludzi. . Jednak w tym czasie drużyna narodowa była silniejsza, mecze odbywały się na stadionie Skonto, a czas rozpoczęcia gier był bardziej sprzyjający – teraz zgodnie z nowymi zasadami UEFA gramy o 21:45 czasu łotewskiego, to zdecydowanie za późno.
Dlatego jeśli pytasz jak poprawić problem z frekwencją, to najbardziej oczywistym, a jednocześnie najtrudniejszym rozwiązaniem jest polepszenie poziomu sportowego. Oczywiście też i infrastruktura wymaga jeszcze wiele pracy – wiosną i jesienią bardzo trudno jest przyciągnąć publiczność, jeśli stadion nie ma dachu. Ponadto na wielu obiektach brakuje oświetlenia, co oznacza, że gry muszą zaczynać się odpowiednio wcześnie, a na wiele z nich ludzie nie mają czasu zaraz po pracy. Lepsza infrastruktura to podstawa rozpoczęcia pracy z widzem.
Czy na Łotwie jest dużo dziennikarzy piszących o piłce? Znacie się nawzajem?
Na tle Polski – bardzo mało. Na warunki łotewskie prawdopodobnie najwięcej jest dziennikarzy, którzy piszą o futbolu. Należy jednak tutaj podkreślić, że bardzo dobrze sformułowałeś tę kwestię – dziennikarze piszący o piłce nożnej. Tak naprawdę nie ma nikogo na Łotwie, kto mógłby się nazwać dziennikarzem na pełen etat i pisałby tylko o piłce nożnej. Najbliżej tego może być były reprezentant Łotwy Jurijs Žigajevs, którego vlogi i projekty telewizyjne są związane bezpośrednio z futbolem. Faktem jednak jest, że jeśli chce także na tym zarabiać, to prawdopodobnie sam musi o to prosić. (Jurijs założył konto na portalu Patreon, gdzie w zamian za cykliczne wspieranie projektu można otrzymać różne przywileje – przyp. aut)
Sytuacja jest podobna we wszystkich mediach – przede wszystkim każdy dziennikarz musi pisać o wszystkim. W związku z tym największą uwagę przywiązuje się do rozgrywek drużyn narodowych: mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Na przykład dziś (rozmowa przeprowadzona 08.05 – przyp. aut.) miały rozpocząć się Mistrzostwa Świata w hokeju na lodzie, i właśnie wtedy większość dziennikarzy państwowych skupia się na tej dyscyplinie. Dlatego z jednej strony na meczach reprezentacji piłkarskiej jest wielu dziennikarzy, ale z drugiej jest ich bardzo niewielu gdy gra Virslīga. I tak, większość dziennikarzy dobrze się zna, ponieważ nie ma nas wielu.
Sam obliczyłem, że chociaż jestem dziennikarzem ukierunkowanym na futbol, to spędzam 40% mojego codziennego czasu na piłkę nożną. Mniej zimą, więcej latem, ale generalnie mało czasu. W kręgach dziennikarzy piszących o piłce nożnej jest dobry żart – jeśli w innych krajach na konferencję prasową po meczu przychodzi dziesięciu dziennikarzy i zadają po jednym pytaniu, to u nas jeden dziennikarz idzie na konferencję prasową i zadaje dziesięć pytań.
Zatem na Łotwie nie można być tylko dziennikarzem, jeśli piszesz tylko o jednym rodzaju sportu? Trzeba być elastycznym jeżeli chcesz aby dziennikarstwo było Twoją główną pracą?
Nie chciałbym nikogo pominąć, ale z marszu nie przypominam sobie, żeby ktoś pracował tylko w jednym sporcie i w pełni na tym zarabiał. Łotewskie dziennikarstwo ma mały rynek, mało reklam, mało pieniędzy. W dziennikarstwie sportowym sytuacja jest jeszcze trudniejsza. W redakcjach nie ma wielu miejsc pracy, a fakt, że mamy tylko dwa portale sportowe, wiele mówi o naszym rynku sportowym – nie wspominając o tym, że nie ma nawet specjalistycznego portalu piłkarskiego ani hokejowego. Istnieje na przykład serwis poświęcony sportom samochodowym i motorowym ale o ile wiem, jest to projekt hobbystyczny, a nie opłacalne medium. Istnieje wielu dziennikarzy, którzy pracują na różnych stanowiskach, zarówno w gazecie, jak i na przykład w komentatorstwie. Oczywiście, w wielu miejscach na świecie dość powszechną praktyką jest bycie niezależnym dziennikarzem, ale przyczyny tego są różne. Tak więc na Łotwie dziennikarz sportowy musi być elastyczny, posiadać wiedzę w wielu dziedzinach i być fanatykiem sportu.
W 2018 roku w plebiscycie federacji zostałeś wybrany trzecim najlepszym dziennikarzem w łotewskim futbolu. To Twoje największe osiągnięcie? Jak się wtedy czułeś?
Banalna odpowiedź: nagrody i miejsca nie są celem samym w sobie – to tylko bonus do codziennej pracy. Jeśli pytasz o największe osiągnięcie, muszę pomyśleć, czy mógłbym teraz podać Top3 swoich artykułów. Być może mam na myśli dwa teksty, ale mam nadzieję, że w przyszłości będzie ich coraz więcej.
To powiedz mi, co to za teksty?
Ponieważ dla mnie jako osoby bardzo introwertycznej komentowanie meczu, czy przepytywanie ludzi jest ciężkie, według mnie moimi mocnymi stronami są
analizy, zbieranie i analizowanie danych, szukanie powiązań. Niestety nie ma zbyt wiele czasu na obszerne materiały i duże analizy, ale czasami również i je trzeba wykonać. Chciałbym pochwalić się tym tekstem o piłkarskich transferach, budżetach, przepisach UEFA. Tekst znajduje się w płatnej części portalu. (wszystkie teksty w języku łotewskim)
PIERWSZY TEKST Z kolei największy odzew
prawdopodobnie spowodował ten artykuł, choć ma on jedynie niewielki związek ze sportem – to o jednej z najwyraźniejszych cech języka łotewskiego, czyli o zapisie zagranicznych imion przez pryzmat wymowy.
DRUGI TEKSTI prawdopodobnie przypomniałem sobie trzeci artykuł. Analiza ostatniego przeciwnika Rigi FC w europejskich pucharach – FC Kopenhagi – oraz finanse, historia i tym podobne.
Patrzę i widzę naprawdę dobrą analizę. Czy w takiej pracy czujesz się pewniej niż, na przykład, w tym co robi Jurijs Žigajevs?
Zdecydowanie. Jeśli chodzi o Žigajevsa, myślę, że ma on bardzo duży potencjał do blogowania i tworzenia podobnych materiałów wideo – po pierwsze, jest bardzo komunikatywny, a po drugie i, co najważniejsze, ma bardzo dobre kontakty z piłkarzami. Największym problemem jest mały rynek – czy uda mu się zdobyć wystarczającą ilość pieniędzy, aby ta działalność mogła być kontynuowana. Mam nadzieję, że tak. Również mój kolega i uznany łotewski dziennikarz piłkarski Edmunds Novickis ma bardzo dobre wywiady – nie mogę konkurować z nim na tym polu. Każdy ma swoje własne atuty.
Wiem, że być może za sprawą wieku, nie masz pojęcia/nie pamiętasz, ale rynek był większy po Euro 2004?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ponieważ 16 lat temu istniał zupełnie inny świat – nawet nie związany z Euro 2004 i popularnością piłki nożnej. W tamtym czasie prym wiodły gazety drukowane i telewizja, teraz kontrolę przejmują internet i sieci społecznościowe. Piszący dziennikarz prawdopodobnie odgrywał wtedy większą rolę, ale teraz są znacznie lepsze czasy na tworzenie treści wideo. Jednocześnie jednak znacznie wzrosły możliwości rozrywek, które również walczą o uwagę i czas ludzi – media też muszą z nimi konkurować. Dzisiaj jest epoka możliwości, ale musisz być w stanie je znaleźć i wykorzystać. Jeśli chodzi o popularność futbolu wśród ogółu społeczeństwa, 16 lat temu prawdopodobnie była ona większa. Jednak w jednej z odpowiedzi powiedziałem już, że wszystko to ma charakter cykliczny – wkrótce piłka nożna (a dokładniej – drużyna narodowa) znowu zacznie iść w górę, a nie spadać.
Dużo moich czytelników pyta o to jak dziś wspominacie Euro 2004, i dlaczego wasz futbol po dużym sukcesie obecnie znajduje się w takim miejscu?
Na naszym portalu niedawno odbyła się dyskusja na temat największych zwycięstw i osiągnięć łotewskiego sportu. Pierwsze miejsce zajęło zdobycie przez tenisistkę Aļonę Ostapenko tytułu French Open, zaś Euro 2004 drugą lokatę. Także wspomnienia są dobre, a sukces bardzo doceniany. Dlaczego potem nie nastąpił rozwój? Prawdopodobnie dlatego, że kierownictwo federacji spoczęło na laurach i nie wykorzystało fali popularności, a także możliwości dofinansowania piłki – infrastruktura powinna zostać ulepszona, ale nie zostało to zrobione. Oczywiście istnieją inne czynniki, również dość obiektywne – na przykład to, że w latach 90. na Łotwie odnotowano niski wskaźnik urodzeń. Ogólnie rzecz biorąc, powiedziałbym, że głównym problemem było to, że federacja nie zainwestowała wystarczających środków w infrastrukturę i szkolenia trenerów – podczas gdy inne kraje robiły szybkie postępy, my w najlepszym razie pozostaliśmy w miejscu, a nawet zaczęliśmy regres, ponieważ istniejąca infrastruktura nie była już najnowsza. W ostatnich latach odnotowano wiele pozytywnych zmian, ale są one powolne i odczuwalne nie od razu.
Wierzysz, że wkrótce przyjdą lepsze czasy dla drużyny narodowej?
Lepsze – zdecydowanie. Trudno ocenić, czy drużyna narodowa ponownie mogłaby pretendować do turnieju finałowego. W każdym razie nowe pokolenie wydaje się być wystarczająco utalentowane. Kluczowym pytaniem jest, jak dobrze uda im się przejść z futbolu młodzieżowego do seniorskiego. Pod tym względem martwi mnie zmiana limitu obcokrajowców ponieważ w wielu klubach najprawdopodobniej łotewska młodzież będzie grała bardzo mało – inaczej niż w Polsce, gdzie na boisku musi przebywać zawodnik z kategorii U21. Ale może to też oznaczać, że piłkarze będą bardziej zmotywowani aby przechodzić do zagranicznych akademii. Mam wielką nadzieję i myślę, że za cztery lub pięć lat nie będziemy już musieli wstydzić się za reprezentację.
Czy możesz wskazać największy młody talent w łotewskim futbolu?
Trudno wymienić jeden, zwłaszcza jeżeli wziąć pod uwagę różne grupy wiekowe. Spośród tych, którzy już poznali smak gry w reprezentacji chyba nie będę oryginalny jeżeli wymienię Kristersa Tobersa i Robertsa Uldriķisa. Trudno powiedzieć coś o Danielsie Ontužānsie ponieważ kontuzje i niepewna sytuacja z kontraktem w Monachium nie pozwalają na jego ocenę w dłuższej perspektywie. Z młodszego pokolenia ciekawi mnie jak rozwinie się kariera Renārsa Varslavānsa, on również właśnie doznał poważnej kontuzji, ale potencjał z pewnością jest bardzo dobry.
Ponieważ lewa strona obrony w łotewskim futbolu już od dłuższego czasu jest ciężkim tematem – oprócz Vitālijsa Maksimenko nie było zbyt wielu błyskotliwych zawodników, to swoje nadzieje wiążę z Emīlsem Birką. Oczywiście jest jeszcze Eduards Daskevics z zespołu U21 Anderlechtu Bruksela, chociaż widziałem go bardzo mało.
A młodzi trenerzy, są jacyś?
Obecnie najbardziej obiecujący jest prawdopodobnie Viktors Morozs – bardzo sprytny taktyk, który udowodnił już swoją wartość w BFC Daugavpils w ubiegłym sezonie, zbierając do lata o wiele więcej punktów, niż się spodziewano. Chociaż pierwsza próba w Virslīdze nie była dla niego udana, bardzo podoba mi się również Andrejs Kaļiņins – mam nadzieję, że poradzi sobie lepiej w Liepāji. Przez pryzmat doświadczenia młodym trenerem nie można już go nazwać i wszyscy są do niego przyzwyczajeni, ale Andris Riherts pod względem wieku jest nadal młody (38 lat – przyp. aut) – moim zdaniem to bardzo kompetentny specjalista. Dużo osób śmieje się z kiepskich miejsc zajmowanych przez jego FS Mettę ( Od 2013 roku klub nieprzerwanie gra w barażu o utrzymanie – przyp. aut.), ale postęp w grze drużyny jest zauważalny – a zespół z tak młodym składem pokazuje odważny i miły dla oka futbol.
Wróćmy do dziennikarstwa. Hokej, koszykówka, piłka nożna – obecnie prawie nikt nie gra. O czym teraz piszesz?
Jak wszyscy na świecie – o tym, że ktoś skończył sezon, o kimś, kto wznawia treningi itp. A na Łotwie od lat trwa walka o stołek prezydenta federacji. W rzeczywistości w ciągu pierwszych dziesięciu dni od kiedy zawieszono wszystkie zawody, było o wiele więcej do pisania i zrobienia niż wtedy, gdy wszystko odbywało się normalnie, ponieważ w krótkim czasie pojawiło się wiele wiadomości. Myślę, że za kilka tygodni wszystko zacznie wracać do normy – ligi piłkarskie będą stopniowo wznawiane, mam nadzieję, że za miesiąc również i na Łotwie piłka będzie w grze. Ogólnie nie mogłem się doczekać tego sezonu, ponieważ poziom Virslīgi byłby jednym z najwyższych w historii.No nic, wkrótce będę mógł znowu pisać o meczach i zdobytych bramkach, a nie że ta i tamta liga zostały zawieszone. Kluczowym pytaniem jest, jak długo świat będzie wracać na właściwe tory i czy nastąpi druga fala pandemii.
Virslīga poczyniła duże postępy w zakresie organizacji, marketingu i ogólnie rozwoju. Myślę, że pamiętasz skorumpowaną Daugavę Daugavpils sprzed 8-10 lat, lub kiedy federacja musiała utworzyć klub JFK Olimps, aby utrzymać 10-zespołowy skład ligi.
W ciągu ostatnich 3-4 lat Virslīga rozwija się szybko – było mniej skandali z ustawianiem spotkań,
kluby mają więcej pieniędzy, oferują wyższe zarobki, kompletują silniejsze składy. Jeśli mówimy o lidze jako całości, a nie tylko o jednym lub dwóch najsilniejszych klubach, to rozgrywki nie były na tak dobrym poziomie od dawna, a może i w ogóle – w przeszłości różnica między czołówką a dołem tabeli była większa niż obecnie. Należy tutaj zauważyć, że chociaż wzrosły klubowe budżety, Virslīga wciąż pozostaje daleko w tyle za 25 najlepszymi ligami w Europie. Nie wspominając o zaległościach w infrastrukturze i problemach z frekwencją. Jest więc nadal wiele miejsca na rozwój, ale te kilka lat dało bardzo pozytywny impuls i mam nadzieję, że ten postęp będzie kontynuowany.Intryguje mnie jedna rzecz. Swego czasu pisałem tekst po polsku o korupcji w Daugavie Daugavpils i właścicielu klubu Oļegsie Gavrilovsie. Piłkarze, dziennikarze, kibice, prawie nikt z tego kręgu nie chciał ze mną rozmawiać na ten temat. W Polsce widzę większą liczbę artykułów na temat oszustw w naszym futbolu. Czy to dlatego, że środowisko piłkarskie jest małe i nikt nie chce podejmować niepotrzebnego ryzyka? Podobnie jest z wypłatami w kopertach (nawiązanie do FK Ventspils, który rozliczał się z zawodnikami na różne sposoby, między innymi część pieniędzy dając w kopertach pod stołem, czym zainteresowała się tamtejsza inspekcja podatkowa – przyp. aut.). Albo nie ma dowodów, albo jest strach. Lub obydwa te warianty.
Czy ten problem całkowicie zniknął z łotewskiego futbolu? Od czasów SC Babīte w 2017 roku w Virslīdze nie było już ani jednej karnej degradacji za ustawianie spotkań.
Sytuacja z pewnością poprawiła się, ale zjawisko nie zostało całkowicie wyeliminowane. Od czasu do czasu pojawiają się różne pogłoski, w tym dotyczące klubów Virslīgi, ale nie było żadnych namacalnych dowodów. Litwa prawdopodobnie stała się teraz liderem pod względem ustawiania spotkań w krajach bałtyckich.
Na koniec odrobina fantazji. Masz magiczną moc i możesz zmienić jedną rzecz w łotewskim dziennikarstwie sportowym. Co robisz?
Zwielokrotnił bym liczbę osób zainteresowanych sportem, lub osób które mogą pozwolić sobie na jego uprawianie. W związku z tym zarówno sport sam w sobie, jak i środowisko medialne rozwijałyby się dalej na zasadzie efektu domina. Więcej ludzi, większe dochody, większa konkurencja, wyższy poziom i tak dalej.
To Twój pierwszy wywiad dla zagranicznych mediów?
Nie. Ale Polski chyba jeszcze nie było.
To tym bardziej jest mi miło. Dziękuję za rozmowę!
Też Ci dziękuję!
I jeszcze tylko bonusowe pytanie od czytelników Bałtyckiego futbolu. Który piłkarz jest największym ulubieńcem łotewskich kibiców w historii? (były lub obecny)
Māris Verpakovskis w reprezentacji, Marians Pahars w klubie.
fot. Sanita Ieva Sparāne/LFF