Stało się to, o czym mówiło się od jakiegoś czasu. Gwiazda Jagiellonii Białystok przeszedł do warszawskiej Legii i dziś został oficjalnie nowym piłkarzem klubu z Łazienkowskiej. Na pewno jest to gorący temat ze względu na ciężkie relacje kibicowskie na linii Białystok-Warszawa, zwłaszcza zważywszy na postawę Litwina w listopadzie zeszłego roku, gdy otwarcie stwierdził, że nie odrzuciłby oferty od Legii.
Fani Jagiellonii podzielili się na dwie grupy. Jedna jest wdzięczna Novikovasowi za jego grę w klubie ze stolicy Podlasia, druga zaś uważa go za „zdrajcę”. To jak najbardziej naturalna sytuacja zważywszy na to, że w Białymstoku Legia nie cieszy się zbyt dużym uwielbieniem. Dodatkowo Litwin był wyróżniającą się postacią w drużynie Ireneusza Mamrota, więc dla Białostoczan jest to podwójnie bolesne odejście. Nie dość, że gwiazda zespołu, to na dodatek przechodzi do największego rywala. W Legii już od początku rzucono nowy nabytek na głęboką wodę. Novikovas grać będzie z numerem 18, który przejął po Michale Kucharczyku. Myślę, że nie trzeba wyjaśniać jak ważna jest to postać dla kibiców i samego warszawskiego klubu. Oczekiwania zatem od samego początku będą ogromne.
Nie tylko w Białymstoku zdania są podzielone. Losy swojego najlepszego piłkarza bacznie obserwują Litwini, i ci również nie są do końca zgodni w ocenie słuszności tego transferu. Jedni twierdzą, że przejście do Legii to dobry wybór. Drudzy z kolei uważają, że „Arvi” powinien przejść do jakiejś silniejszej ligi niż polska. Nieprzypadkowo w końcu słyszy się dość popularną opinię o litewskim futbolu w Polsce: „Jaki tam musi być poziom piłki, że ich najlepsi zawodnicy grają u nas w Ekstraklasie”? O opinię postanowiłem zapytać Lukasa Gintautasa, który ruch Novikovasa uważa za słuszny:
Uważam, że to dobry krok. Wszystko pomału, a jeśli rozegra dobry sezon, to będzie mógł przejść do lepszej ligi
Na przejściu do Legii skorzysta oczywiście finansowo. Jagiellonia oferuje mniej pieniędzy niż ma to miejsce w przypadku Lecha Poznań czy właśnie Legii. Sportowo białostocki klub robił się także dla Litwina za mały. Ten otwarcie przyznawał, że pragnie zdobyć mistrzostwo i zagrać w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Tak się złożyło, że akurat w tym roku mistrzem został Piast, ale warto zwrócić uwagę na inny fakt. Mimo tego, że Jagiellonia od lat zadomowiła się w czubie tabeli, to każde miejsce na podium było traktowane jako sukces. W przypadku Legii wicemistrzostwo było klęską, w Warszawie inny wynik niż 1. miejsce jest rozczarowaniem. Pytanie tylko czy duże oczekiwania na Łazienkowskiej, połączone z głodem sukcesów Novikovasa, nie stworzą wybuchowej mieszanki. Według mnie kluczowe będzie udane wejście Litwina do nowej drużyny. W Legii na pewno tyle czasu co w Jagiellonii nie dostanie.







