Jeszcze kilka lat temu kibice w Mariampolu świętowali największe sukcesy w historii swojego klubu. Sūduva trzykrotnie z rzędu sięgnęła po mistrzostwo Litwy (2017, 2018, 2019), podbijając serca fanów i solidnie prezentując się na europejskich boiskach. Nikt wówczas nie przypuszczał, że złote czasy tak szybko mogą się skończyć.
„Sūduva w przyszłym roku będzie całkowicie nową drużyną ze znacznie mniejszym budżetem. Klub dał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy wszystkim piłkarzom z ważnymi umowami, rezygnując z jakiejkolwiek rekompensaty. Po trzech latach play-offów w Lidze Europy przyszedł jeden słabszy sezon i wszystko…” – tak napisał na Twitterze litewski dziennikarz Paulius Jakelis pod koniec 2020 roku. Prognoza brzmiała wówczas bardzo pesymistycznie, szybko zaczęły pojawiać się znaki zapytania. Klub wymienił prawie całą kadrę, skład był budowany w zasadzie od podstaw. Prezes Vidmantas Murauskas, który bezskutecznie próbował sprzedać klub usunął się w cień, logo jego firmy zniknęło z koszulek Sūduvy. Zapowiadało się całkowicie nowe rozdanie, ale złudzeń nie było. Sūduva nie była już tak silna jak w złotych latach.

Wbrew pozorom prognozy te okazały się trochę na wyrost bo piłkarze z Mariampola w 2021 roku zdobyli wicemistrzostwo. Dopiero sezon później można było odczuć skutki zmniejszonego budżetu i gorszej jakości piłkarskiej – Sūduva zakończyła zmagania na 6. miejscu w tabeli ze stratą 6 punktów do strefy pucharowej, jednak z bezpieczną przewagą nad lokatami zagrożonymi spadkiem. W międzyczasie Murauskas bezskutecznie próbował sprzedać klub a przed kolejnym sezonem wciąż pojawiały się wiadomości o rozwiązywanych kontraktach, odejściach i kryzysach.
Kryzysowe bez wątpienia okazały się lata 2023 i 2024. Ten pierwszy sezon Sūduva zakończyła jeszcze niżej niż w 2022 roku bo na 7. lokacie ale z wciąż bezpieczną przewagą nad strefą spadkową. W sezonie 2024 stało się nieuniknione – piłkarze z Mariampola finiszowali przedostatni mając zaledwie jeden punkt więcej niż dziesiąty w tabeli TransINVEST, który spadł bezpośrednio. Sūduva miała jeszcze baraże z wicemistrzem I Lygi, Be1 NFA. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełnił pierwszy mecz barażowy. Be1 wygrało spotkanie 2-1 a decydującego gola zdobyło grając w osłabieniu. W rewanżu Sūduva odrobiła jednak straty i doprowadziła do serii jedenastek, którą wygrała. Nie obyło się bez kontrowersji. Drużyna z Mariampola potrzebowała dopiero rzutu karnego w 94. minucie aby zdobyć gola na 1-0 i utrzymać się jeszcze przy życiu. Chwilę przed podyktowaniem jedenastki doszło do zderzenia piłkarza Sūduvy z bramkarzem Be1 NFA. Nie zostało to odnotowane przez nikogo. Zaraz po tym arbiter podjął sporną decyzję o przyznaniu jedenastki. Be1 NFA złożyło potem do federacji skargę na prowadzącego zawody Robertasa Valikonisa ale nie miało to już żadnego wpływu na wynik. Suwalszczanie w dramatycznych okolicznościach utrzymali się w elicie.

Dziś Sūduva plasuje się na trzecim miejscu w tabeli A Lygi – 46 punktów w 27 meczach daje realne szanse na podium. Do lidera, Žalgirisu Kowno, strata jest już spora (14 punktów), ale powrót do europejskich pucharów przez ligowe TOP 3 znów stał się czymś namacalnym. Z drugiej strony Sūduva musi oglądać się za siebie, zaledwie 3 punkty tracą FA Szawle i Žalgiris Wilno, choć mają one o 1 rozegrany mecz więcej. Jest jeszcze trochę czasu na przetasowania, liga ma 36 kolejek i jeszcze wiele może się zdarzyć. Z drugiej strony w Mariampolu mogą odetchnąć z ulgą. Jeszcze niecały rok temu zespół tylko jakimś cudem uniknął spadku z A Lygi. Dziś śmiało rozpycha się łokciami w czołówce. Jest jeszcze inna ścieżka – puchar. Sūduva dziś w półfinale między się z FK Poniewież.
Fot. FK Sūduva







