Bieżący, choć nieco okrojony, sezon ligi litewskiej przynosi na sam koniec widzom wiele emocji. O losach tytułu mistrzowskiego zadecyduje spotkanie ostatniej kolejki między dwiema zainteresowanymi drużynami – tradycyjnie już – Sūduvą Mariampol a Żalgirisem Wilno.
20 zakażeń, wycofanie powołań
Tegorocznego triumfatora powinniśmy znać w zasadzie już 2 tygodnie temu, 31.10 została bowiem rozegrana ostatnia kolejka sezonu, poza jednym starciem. Z powodu aż 20 zachorowań na koronawirusa w szeregach Sūduvy hitowy pojedynek musiał zostać przesunięty. W zależności od sytuacji epidemiologicznej debatowano nad różnymi terminami, sytuacji nie ułatwiały także listopadowe mecze reprezentacji Litwy na które pierwotnie powołania otrzymała czwórka graczy Żalgirisu: Domantas Šimkus, Saulius Mikoliūnas, Edvinas Gertmonas i Modestas Vorobjovas. Ponieważ mecz o mistrzostwo Litwy zaplanowano na 14.11 postanowiono, że żaden zawodnik wileńskiego klubu nie uda się na zgrupowanie aby dokończyć wreszcie ligę. Sūduvy ten problem nie dotyczył, ponieważ Valdas Urbonas nie zaprosił żadnego piłkarza tego klubu.
Czwarty tytuł z rzędu czy powrót na tron?
W kontekście Żalgirisu Wilno nie raz mówiono, że to w końcu „ten rok” kiedy stołeczny klub odzyska tytuł mistrzowski. Najbliżej tego było w sezonie 2018 kiedy Sūduva wygrała tytuł zaledwie 2 punktami. Obecnie piłkarze z Mariampola mają 43 punkty, to zaledwie jedno oczko przewagi nad Żalgirisem, ale jednocześnie większy komfort przed sobotnim pojedynkiem. Obrońcom tytułu do czwartego z rzędu triumfu wystarczy zaledwie remis, to zespół z Wilna będzie musiał wygrać za wszelką cenę.
To co przemawia na korzyść Żalgirisu to fakt, że gdy tylko wyszła na jaw liczba zakażonych w szeregach obecnego mistrza Litwy, natychmiast zaprzestano jakichkolwiek procesów treningowych. Nie wiadomo jak wpłynie to na kondycję i przygotowanie Sūduvy, która podczas letnich występów w europejskich pucharach pokazała, że nie jest tak silną drużyną jak rok temu. Suwalszczanie przegrali także inne krajowe trofea – Superpuchar (w lutym 0-1 z Żalgirisem Wilno) oraz Puchar (w październiku 4-5 w karnych z FK Poniewież). Jeżeli faktycznie to ma być „ten rok” dla Żalgirisu, to chyba korzystniejszych warunków na to już nie będzie, w dodatku mecz rozegrany zostanie właśnie w Wilnie.
Sūduva przystępować będzie do tego spotkania osłabiona po przerwie w treningach i w meczach – ostatnie spotkanie mistrzowie Litwy rozegrali 24. października kiedy przegrali finał Pucharu Litwy. Dotychczasowa forma raczej w kratkę, zwycięstwa przeplatane remisami, ale co najważniejsze – bez porażek. Paradoksalnie to na rywalach będzie większa presja aby zdobyć tytuł niż na Sūduvie aby go obronić. Z drugiej strony dla ekipy z Mariampola będzie to już jedyna okazja na osłodę niezbyt udanego sezonu. 1 punkt przewagi w tabeli nad rywalami jest pewnym komfortem, ale nie gwarantuje niczego. Bardzo duży wpływ będzie mieć to jak piłkarze Sūduvy poradzą sobie z powrotem do formy. Z dobrych wiadomości –
Przy pustych trybunach
Jak informowałem niedawno widowiska z trybun nie będą mogli obejrzeć kibice. W związku z obostrzeniami wprowadzonymi na Litwie ich obecność jest niemożliwa, na czym na pewno całe spotkanie trochę straci. Niezależnie od tego jest to jednak niesamowicie istotny mecz: „Nastroje są poważne. Nie możemy się doczekać tej rywalizacji!” – powiedział Bałtyckiemu futbolowi pomocnik Żalgirisu Wilno, Domantas Šimkus. Podobnie jest zapewne także wśród zawodników Sūduvy, więc szykuje się bardzo ciekawe widowisko!
Ze względu na brak możliwości wejścia fanów na stadion mecz zostanie pokazany w litewskiej telewizji.
fot. Saulius Čirba







