Reprezentacja Łotwy przed meczem z Polską

21. listopada 2023 na Stadionie Narodowym w Warszawie polscy piłkarze zmierzą się z reprezentantami Łotwy w spotkaniu towarzyskim. Mecz zamyka nieudany dla obydwu kadr cykl pod tytułem „rok 2023”. Samo starcie będzie mieć więc wymiar czysto symboliczny, jako jeden z owoców współpracy między polską i łotewską federacją.

Sprawa jest dość prosta – kibice obydwu drużyn najchętniej puściliby ostatnie 12 miesięcy w niepamięć. Wtorkowa potyczka będzie ostatnią odsłoną piłkarskiego roku 2023 po którym nadejdzie czas oficjalnych podsumowań, wyciągania wniosków i przełykania gorzkich pigułek. Czy zatem ten mecz ma jakąkolwiek rangę lub zadanie? Chyba nie. Testowanie nowych wariantów przed przerwą zimową (a w przypadku Polski – przed barażami które po niej nastąpią) wydaje się być pozbawione sensu, nic nie będzie tu weryfikowane ani oceniane. Po prostu dograjmy to i skupmy się na nowym rozdaniu.

Tak czy inaczej postanowiłem przygotować kompletny raport o reprezentacji Łotwy tak abyście mieli pogląd co gryzie naszego wtorkowego rywala i z jakimi, zgoła odmiennymi problemami, muszą się zmagać. Atmosfera wokół kadry też nie jest najlepsza, w dodatku tamtejszej piłce przytrafiła się najbardziej niełotewska rzecz jaka mogła – protest kibiców.

Powołani i nieobecni

Zacznijmy od listy powołanych piłkarzy. Na poniższej grafice znajdziemy nazwiska, które trener Dainis Kazakevičs powołał na przegrany w minioną sobotę mecz z Chorwacją oraz towarzyską potyczkę z Polską.

fot. LFF

W tym gronie znajdziemy dwójkę ekstraklasowiczów: Andrejsa Cigaņiksa (Widzew Łódź) oraz Alvisa Jaunzemsa (Stal Mielec). Ponadto jest też kilku graczy z przeszłością w Polsce: Kristers Tobers (ex Lechia Gdańsk), Roberts Savaļnieks (Jagiellonia Białystok), Kaspars Dubra (Polonia Bytom), Antonijs Černomordijs (Lech II Poznań) oraz Mārcis Ošs (Górnik Zabrze). Niektórych mógłby zastanowić brak Pāvelsa Šteinborsa. Ten jednak za kadencji obecnego selekcjonera nie ma co liczyć na powołania z powodu afery alkoholowej po meczu z Walią w marcu tego roku.

Niemalże tradycyjnie kontrowersje wywołało kolejne powołanie dla Dāvisa Ikaunieksa, piłkarza czeskiego Jabłońca. 29-latek w tym sezonie na ligowych boiskach spędził łącznie 18 minut w jednym spotkaniu, oraz trzykrotnie zagrał w pucharze. Mimo wszystko może liczyć na regularne powołania do kadry co nie jest zrozumiałe dla kibiców.

Największym nieobecnym jest Vladislavs Gutkovskis, który wciąż dochodzi do siebie po kontuzji więzadła i rehabilituje się w Polsce. Do treningów „Gutek” ma wrócić po nowym roku. Z kolei po dłuższej nieobecności do reprezentacji powrócili Krišs Kārkliņš oraz będący świeżo po wyleczeniu poważnej kontuzji Raivis Jurkovskis. Ponadto większych niuansów kadrowych nie ma. Wymieniona dwójka zajęła miejsca Kirilsa Iļjinsa i Oskarsa Vientiessa, a zatem zawodników którzy nawet nie zdołali jeszcze zadebiutować w narodowych barwach.

Przewidywany skład

Jedyną większą wątpliwością pozostaje kwestia tego czy Kazakevičs wyjdzie na Polskę jednym czy dwoma napastnikami. Porównajmy wyjściowe jedenastki z październikowego meczu z Armenią oraz wczorajszego z Chorwacją. Obydwa odbyły się w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy, ale raczej nie jest spodziewane aby na mecz towarzyski szkoleniowiec Łotwy wprowadził nadzwyczajne roszady.

         

W grę wchodzi któryś z powyższych wariantów: 4-4-2 ze skrzydłowymi i dwójką w ataku lub 4-2-3-1 z osamotnionym napastnikiem. Prognozowany najsilniejszy skład: w bramce najpewniejszym wyborem na ten moment wydaje się Roberts Ozols. Boki obrony należą do Andrejsa Cigaņiksa (lewy) i Robertsa Savaļnieksa (prawy). Na środku defensywy powinni wyjść Antonijs Černomordijs oraz Daniels Balodis. Środkowi pomocnicy: Kristers Tobers i Aleksejs Saveļjevs. Lewe skrzydło Eduards Dašķevičs, prawe Alvis Jaunzems. Jānis Ikaunieks w zależności od wariantu jako ofensywny pomocnik lub napastnik oraz Roberts Uldriķis jako najbardziej wysunięty atakujący w obydwu wariantach.

         

Oczywiście może być też tak, że jednak na sam koniec Dainis Kazakevičs postanowi wdrożyć coś całkowicie nowego, lub da szansę gry piłkarzom, którzy w eliminacjach nie otrzymywali zbyt wielu minut. Powyższe grafiki ilustrują potencjalnie najmocniejsze na ten moment jedenastki Łotwy.

Eliminacje

Łotwa zakończyła eliminacje do Mistrzostw Europy na ostatnim miejscu w grupie D, jako pierwsza rozgrywając komplet 8 spotkań. Zaledwie jeden mecz zakończył się zwycięstwem (2-0 z Armenią), pozostałe to porażki, i istniało realne zagrożenie, że „Wilki” zakończą zmagania bez ani jednego punktu na koncie. Tak się jednak nie stało, natomiast 5 bramek strzelonych przy 19 straconych dobitnie pokazuje, że Łotwa była w tym towarzystwie zdecydowanym outsiderem. Ciężko znaleźć tu jakiekolwiek pozytywy.

źródło: Google

Styl gry

W spotkaniu z reprezentacją Polski należy spodziewać się nastawienia defensywnego z ewentualnym liczeniem na kontry. Polacy powinni zwrócić uwagę na skrzydła. Roberts Savaļnieks i Andrejs Cigaņiks jako piłkarze formacji defensywnej nie boją się zainicjować ataku i ruszyć z piłką do przodu. Uwagę polskiej defensywy powinien zwrócić wracający do formy strzeleckiej rosły napastnik Uldriķis. Najprostszym rozwiązaniem, zwłaszcza jeżeli wyjdzie jako jedyny napastnik, będzie zwyczajne odcięcie go od gry i pozostawienie na pastwę wysokich, górnych piłek. Bywały mecze w których postawiony w takiej sytuacji był niewidoczny i nieefektywny. Znacznie bardziej elastyczny jest dobrze grający tyłem do bramki Raimonds Krollis, jednakże on z kolei ma problemy z grą w Spezii Calcio, zatem i w reprezentacji pozostaje tylko rezerwowym.

Przy wyprowadzaniu kontr dobrym architektem jest Jānis Ikaunieks, piłkarz który jakiś czas temu złapał dobrą formę i potrafi namieszać w ofensywie. To zawodnik, który ma dobrą technikę, potrafi zabrać się z futbolówką, nie wybiera najprostszych rozwiązań, dużo widzi. Niestety los dotychczas nie oszczędzał go pod względem kontuzji, on sam też najlepiej czuje się i gra w ojczyźnie. Te dwa czynniki jak dotąd uniemożliwiały mu zrobienie kariery za granicą. Ma 28 lat, więc nie jest to najgorszy wiek do ponownego wyjazdu, ale czasu robi się coraz mniej.

Łotysze nie grają zbyt dobrze w ofensywie, a po nałożeniu wysokiego pressingu łatwo popełniają błędy. Te dwie informacje powinny być kluczowe dla reprezentacji Polski jeżeli chce ona to spotkanie wygrać. Nasi rywale dysponują słabszą kadrą od Polski, ich zawodnicy nie grają w silnych ligach, na próżno szukać jednostek wybitnych jak miało to miejsce w słynnym już meczu w 2002 roku kiedy Bałtowie sensacyjnie wygrali z nami 1-0, a przytaczanie tego starcia przez komentatorów przy okazji każdego meczu Polski i Łotwy stało się już niemal tradycją.

Dainis out, czyli protest kibiców i solidarność piłkarzy

fot. LFF

O ile reprezentacja Polski w ostatnich latach dokonała kilku zmian na stanowisku trenera, o tyle w łotewskiej kadrze na tym stanowisku od 2020 roku nieprzerwanie znajduje się wspomniany w tym tekście kilka razy Dainis Kazakevičs. Urodzony na południu kraju w mieście Bauska 42-latek zdaniem kibiców pozostaje na swoim stanowisku zdecydowanie zbyt długo, a narodowa kadra nie ma pod jego wodzą żadnej przyszłości. Szkoleniowcowi zarzucana jest także zła gra piłkarzy pod jego wodzą oraz zbyt późne robienie zmian. Po porażce 0-2 z Walią, która miała miejsce 11. września, z sektora H zajmowanego na stadionie Skonto przez najbardziej zagorzałych fanów rozbrzmiało gromkie „Dainis out!”. Na odbywający się miesiąc później mecz z Armenią wcielono w życie zapowiedziany po spotkaniu z Walią protest. Na pierwszą połowę cały sektor H opustoszał, a na pustych krzesełkach położono wielki transparent ze strzałką wektorową skierowaną w dół, wprost do kosza na śmieci.

fot. Agris Suveizda

To nawiązanie do słów szkoleniowca z okolic 2020 roku kiedy bardzo dobrą dyspozycją w FK Lipawie wyróżniał się Artūrs Karašausks ale mimo wszystko nie był powoływany do narodowej kadry. Kazakevičs swoją decyzję usprawiedliwiał stwierdzeniem, że „wektor piłkarza nie jest jeszcze dodatni”. Kibice wykorzystali tę wypowiedź przeciwko niemu dając upust swoim emocjom i zniechęceniu.

Murem za swoim trenerem stanęli piłkarze. We wszelkiej maści wywiadach czy konferencjach prasowych podkreślają, że drużyna narodowa jest jednością, trener ma ich pełne poparcie, a atak kibiców na niego jest także atakiem na nich. Alvis Jaunzems w wywiadzie z Bałtyckim futbolem podkreślał, że odpowiedzialność za złe wyniki ponoszą wszyscy, nie tylko trener. Fani z kolei twardo stoją przy swoim i twierdzą, że protest dotyczy tylko Kazakevičsa, a jego celem nie jest reprezentacja. Tworzy to swego rodzaju błędne koło, a federacja póki co problemu rozwiązywać nie zamierza. Zgodnie z zapowiedzią prezesa Vadimsa Ļašenko, ocena pracy trenera zostanie dokonana dopiero po zakończeniu całego cyklu rocznego, czyli po spotkaniu z Polską właśnie. Wówczas będzie jasne czy Kazakevičs pozostanie na swoim stanowisku, czy też je opuści.

Jak słusznie jednak zauważył trener Grobinii SC, Viktors Dobrecovs, dla piłkarzy reprezentacji Łotwy to coś nowego, coś innego niż tylko przyjechać na reprezentację, zagrać mecz i wrócić do klubu. To przede wszystkim zderzenie się z oczekiwaniami i wymaganiami kibiców, co dotychczas w kontekście narodowej kadry nie miało miejsca w takiej formie.

Boom

Cała ta sytuacja paradoksalnie nie sprawiła, że kibice odwrócili się od reprezentacji. Wręcz przeciwnie, na kilka ostatnich spotkań eliminacyjnych bilety na niespełna 9-tysięczny stadion Skonto wyprzedawały się na kilkanaście dni przed meczem, a zdesperowani kibice do ostatniej chwili szukali możliwości odkupienia wejściówek. Nie jest jasne ilu fanów z Łotwy może pojawić się na stadionie Narodowym w Warszawie. Dla przykładu w 2019 roku była to grupa około 150 osób.

fot. LFF

obrazek główny: fot. LFF

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie